Miłej lektury!
Kasia
.......drzwi same się otworzyły.Dobra mam cykora....nie chce tam wchodzić!
-Chłopaki może wy pierwsi....-zaczęłam.
-Skądże dziewczyny mają pierwszeństwo.-odezwał się Kuba.
-Cholerny gentelman odezwał się kiedy nietrzeba.-powiedziałam i ze złością weszłam do
-Halo...jest tu ktoś?-powiedziałam najciszej jak się dało i rozglądnęłam się po pokoju...
Zapraszam do rozwinięcia!
Wszędzie były pajęczyny.Okna były zasłąniętę krwisto-czerwonymi kotarami.Tapeta w niektórych miejscach była zdarta,tak jak by ktoś przejechał ją pazurem,niezwykłym pazurem,lecz takim zwięrzęcym pazurem lwa bądź aligatora.
Na górę prowadziły schody obok których stał mały,zakurzony stoliczek,na którym stała lampa bodajże z XIX wieku i jak na moje oko bardzo stary telefon.
Na końcu korytarza było okno.Na prawo wejście do jakiegoś pomieszczenia,wydaje mi się,że to jadalnia,ale to tylko moje przeczucie...
Kilka kroków dalej znajduję się kuchnia,ponieważ wydobywa się z niej aromatyczny zapach...jaka ja jestem głodna.
Jestem ciekawa jak wygląda piętro.Nagle w tych egipskich ciemnościach coś się poruszyło...na szczęście ukazała nam się postać jakiejś poczciwej kobiety na około trzydzieści pięć lat.
-Przepraszam,że tak weszliśmy,ale pukaliśmy i........-nie dano mi dokończyć,bo kobieta przerwała mi w pół słowa.
-Nie ma sprawy dzieci.Chodźcie do jadalni pewnie jesteście głodne....więc zepsuł się wam samochód?
-Tak skąd pani wie?!-zapytał się przerażony Tomek.
-Bo widziałam jak wasz samochód wpada do jeziora...
-Aaaaaa....-odpowiedzieliśmy chórkiem.
Po dwóch godzinach rozmowy pani Sara odprowadziła nas do pokoi,w których mieliśmy miło spędzić noc.Chłopaki mieli pokój na przeciwko naszego.
Gdy wybiła dwunasta ja dalej nie spałam,bo męczyło mnie taka dziwna intuicja,że coś musi się dzisiaj wydarzyć i wiem,że to co teraz powiem to będzie wariactwo i uznacie mnie za chorą psychicznie,ale czułam jakby coś mi się przyglądało,obserwowało każdy mój ruch.Nie powiem bałam się jak tchórz.Chciałam by Damian tutaj był...tak Damian,Tomka kocham po przyjacielsku,a Damiana tak,tak.....tak jak się kocha człowieka,z którym chce się spędzić reszte życia....wiem jestem dziwna nie musicie mi tego mówić.
Na zegarze jest pierwsza trzydzieści trzy,w domu panuję zupełna,martwa cisz....do czasu,gdy....ni z tąd ni z owąd zaczynają grać organy upiorną muzykę,którą już słyszałam nie raz w niejednym horrorze.Zaczynam się coraz bardziej bać!A może to tylko moja chora wyobraźnia,która płata mi figle?! Tak to napewno to.....z przemęczenia? Takk.Aaaa! Coś się poruszyło w mroku...jakaś zjawa...duch? Niee. Katarzyno Mario Nowak uspokuj się!
Trzecia.Organy zaczynają grać.Lecz po pewnym czasie milkną,a do naszego pokoju wpadają z krzykiem przestraszeni i zdyszani chłopcy.Angela wybudza się ze swojego snu...
-Co się tak ważnego stało,że wpadacie mi do pokoju i przerywacie mój sen?!-krzyknęła moja zdenerwowana siostra.Gdy ktoś ją obudzi to tak właśnie jest....jest jak wrodzony potwór i jędza w jednym.
-Chłopaki mówcie dlaczego krzyczycie i dlaczego jesteście tacy zdyszani jakbyście biegli w maratonie?!-powiedziałam wystraszona.
-Bo......
CDN.
--------------------
Pozwólcie,że zrobie to co pod poprzednim rozdziałem...
Bam,bam,bam,bam....
Takiego rozdziału się pewnie spodziewaliście,ale u Szalonej nigdy nic nie wiadomo.
A tak na marginesie zmienia się nam wontek z miłosnego na kryminalny.
Oł tak Szalona lubi kryminały!
No to to by było na tyle.
A i dziękuję za te dwa komentarze pod poprzednim rozdziałem.
Rozdział 7=3 komy!
Wiem,że tego nie zrobicie,ale wierze w was.....
Ale i tak w piątek rozdział :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Kocham <3
OdpowiedzUsuńKryminały? Intrygujące... Czekam na next'a :*
|Lauren, twoja tata